
Unia Europejska stara się łagodzić skutki transformacji dla regionów do tej pory opartych na węglu. Działający od kilku lat Fundusz Sprawiedliwej Transformacji zapewnia wielomiliardowe wsparcie inwestycji na tych obszarach, jednak w nowej wieloletniej perspektywie finansowej nie przewidziano jego kontynuacji w obecnej formie – ma on zostać włączony do planów partnerstwa. W Parlamencie Europejskim toczą się prace nad przyszłym kształtem tego wsparcia. Zdaniem polskich europarlamentarzystów proces ten powinien gwarantować możliwość rozwoju regionów, ale także zapewniać bezpieczeństwo energetyczne.
– Sprawiedliwa transformacja to pewien projekt, który jest przygotowywany w Unii Europejskiej. Pracuję w Komisji Przemysłu, Badań Naukowych i Energii (ITRE) i do niej w tej chwili trafia dokument, który dotyczy sprawiedliwej transformacji. To jest oczywiście bardzo szerokie pojęcie, natomiast musi ona gwarantować możliwość rozwoju regionów, które przekształcają się pod wpływem zmian obowiązujących w Unii Europejskiej – mówi agencji Newseria Beata Szydło, posłanka do Parlamentu Europejskiego z Prawa i Sprawiedliwości.
W ramach mechanizmu sprawiedliwej transformacji w 2021 roku utworzono Fundusz na rzecz Sprawiedliwej Transformacji (FST). Jego celem jest wspieranie regionów w przejściu na neutralność klimatyczną do 2050 roku. Na lata 2021–2027 przeznaczono na niego budżet w wysokości 19,7 mld euro w cenach bieżących. Sam mechanizm jest jednak szerszą inicjatywą, która ma zapewnić w sumie ok. 55 mld euro na inwestycje w regionach najbardziej dotkniętych negatywnymi społeczno-gospodarczymi skutkami transformacji.
Trwają prace nad przyszłością tego typu wsparcia. W przedstawionym przez Komisję Europejską projekcie wieloletnich ram finansowych na lata 2028–2034 nie przewidziano kontynuacji funduszu w obecnym kształcie. Staje się on częścią planów partnerstwa krajowego i regionalnego, łączących fundusze spójności wraz z instrumentami na rzecz rolnictwa. Jak podkreśliła Komisja ITRE w swojej opinii z lutego br., trwałe i ukierunkowane finansowanie na rzecz FST jest niezbędnym elementem środków gospodarczych i społecznych towarzyszących przejściu na czystą energię w Europie.
– Sprawiedliwa transformacja musi zapewniać bezpieczeństwo ekonomiczne i gospodarcze tym regionom, a także to, że ludzie żyjący w nich będą mieli pracę. W tej chwili najistotniejsze jest bezpieczeństwo energetyczne. To, co jest dobre na przykład dla krajów południa Unii Europejskiej, niekoniecznie musi się sprawdzać w naszych realiach. Dlatego tak ważne jest, żeby polski rząd jasno stawiał sprawę, że my oczywiście przyjmujemy kwestie związane z transformacją, ale potrzebujemy czasu – podkreśla europarlamentarzystka PiS. – Zmieniająca się rzeczywistość globalna – w tej chwili na świecie wybuchają kolejne wojny – pokazuje, że trzeba zrewidować pewne dotychczasowe projekty i stanowiska. Zresztą mówi to również przewodnicząca KE Ursula von der Leyen.
W 2022 roku Komisja Europejska zatwierdziła wypłatę ponad 3,85 mld euro z funduszu jako wsparcie dla transformacji klimatycznej obszarów górniczych na Śląsku, w Małopolsce, Wielkopolsce, na Dolnym Śląsku i w Łódzkiem. Państwa członkowskie mogą uzupełniać środki przydzielone w ramach Funduszu Sprawiedliwej Transformacji zasobami przyznanymi w ramach Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego i Europejskiego Funduszu Społecznego Plus.
– Dzisiaj sprawiedliwa transformacja w Polsce nie jest realizowana. Niestety jesteśmy najbardziej poszkodowanym krajem z tytułu przymusu odejścia od surowców takich jak węgiel. Cierpimy na tym jako cała gospodarka. Cierpi na tym przemysł górniczy i hutniczy – uważa Tomasz Buczek, poseł do Parlamentu Europejskiego z Konfederacji.
Jak wynika z danych Forum Energii, węgiel w 2015 roku odpowiadał za 80 proc. produkcji energii elektrycznej w Polsce. W 2021 roku jego udział wynosił 72,5 proc., a w 2025 roku spadł do 52,8 proc. w polskim miksie energetycznym. Dane Agencji Rozwoju Przemysłu pokazują, że polskie kopalnie węgla kamiennego w 2025 roku wydobyły 42,8 mln t tego surowca, podczas gdy w 2024 roku było to ok. 44 mln t.
Jak wynika z analizy Polskiej Zielonej Sieci, projektowana polska strategia – Krajowy Plan na rzecz Energii i Klimatu – nie zapewnia sprawiedliwej transformacji regionów węglowych po 2027 roku. Eksperci PZS podkreślają, że dokument opiera ten proces niemal wyłącznie na Funduszu Sprawiedliwej Transformacji, który kończy się w 2027 roku. Nie odnosi się do braku FST w nowej perspektywie i nie wskazuje krajowych źródeł finansowania.
– Liczymy na to, że w toku prowadzonych działań w Parlamencie Europejskim będziemy przekonywać polityków Platformy Obywatelskiej, Lewicy, Trzeciej Drogi do tego, żeby czym prędzej porzucili zgubną drogę. Ostatnio słyszałem wypowiedź Dariusza Jońskiego, który pytał koleżankę z Socjalistów, czy będzie skłonna do tego, aby podjąć debatę na temat konieczności rewizji ETS2. Trzeba odrzucić ten projekt, bo nie ma żadnej formy jego dalszej kontynuacji – uważa Tomasz Buczek. – Na forum Parlamentu Europejskiego ten temat kompletnie leży. Czym prędzej powinni oni, jako osoby sprawcze w Parlamencie Europejskim, odpowiadające za kształt polityki Europejskiej Partii Ludowej, doprowadzić do tego, aby przetoczyła się szeroka debata i aby PE zablokował szkodliwe działania Komisji Europejskiej.
Unijny system handlu emisjami ma od 2028 roku objąć emisję CO2 pochodzącą ze spalania paliw w budynkach i w transporcie drogowym. Początkowo miał wejść w życie w 2027 roku. Coraz częściej słychać jednak głosy o konieczności jego rewizji. Sama Ursula von der Leyen mówiła o konieczności dostosowania całego systemu do obecnych uwarunkowań, choć – jak podkreśliła – nie chodzi o jego likwidację. Jak wynika z danych Komisji Europejskiej, ETS przyczynił się do ograniczenia zużycia gazu w UE – bez niego byłoby ono wyższe o ok. 100 mld m3.
Europoseł zwraca także uwagę na konieczność przyspieszenia programu jądrowego w Polsce.
– Zapóźnienia energetyczne związane z atomem to jest osobna kwestia i powinniśmy się nad nimi jak najprędzej pochylić. Pamiętam lata temu dyskusje na różnego rodzaju forach energetycznych, gdzie trudno było przekonać nasze społeczeństwo do atomu. Byliśmy zastraszeni poprzez różne instytucje, które w mojej ocenie były finansowane z krajów zewnętrznych i próbowały nam wmówić, że atom jest niebezpieczny. Te państwa w tym czasie same z niego korzystały – zaznacza europoseł. – Dzisiaj jest zupełnie inna sytuacja. Społeczeństwo oczekuje szybkiej budowy atomu, uniezależnienia się od zmiennych warunków pogodowych czy sytuacji wojennych.
Z badania przeprowadzonego na przełomie listopada i grudnia 2025 roku na zlecenie Ministerstwa Energii wynika, że 91,9 proc. ankietowanych Polaków popiera budowę elektrowni jądrowych w Polsce. Prawie 80 proc. respondentów zgodziłoby się na jej powstanie w pobliżu swojego miejsca zamieszkania. Polacy oceniają swoją wiedzę o energetyce jądrowej na poziomie 3,8 w pięciostopniowej skali, a dwie trzecie respondentów przyznało sobie ocenę dobrą lub bardzo dobrą.
Źródło: Newseria









