
W dolinach wciąż trwa złota jesień, ale wysoko w Tatrach rozgościła się już prawdziwa zima. Tatrzańskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe podsumowało ostatnie dni i trudno o bardziej wymowny bilans: upadek z 80 metrów i ciężki uraz głowy, upadek z 200 metrów i poważny uraz klatki piersiowej, do tego ewakuacja pięcioosobowej grupy z dzieckiem. Wszystkie te akcje wymagały użycia śmigłowca, a ratownicy nie mają wątpliwości, że bez natychmiastowej pomocy mogłoby dojść do tragedii. „Dla osób bez odpowiedniego przygotowania i sprzętu takie warunki stanowią śmiertelną pułapkę” podkreśla TOPR w swoim komunikacie.
★ Najważniejsze informacje
- 🏔️ Powyżej górnej granicy lasu w Tatrach panują zimowe warunki: śnieg, lód i szybko spadające temperatury.
- 🚁 W ciągu dwóch dni ratownicy przeprowadzili serię akcji ze śmigłowcem, m.in. w Żlebie Kulczyńskiego, pod Świnicką Przełęczą i w Zawratowym Żlebie.
- 🤕 Jeden z turystów spadł 80 metrów, drugi około 200. Obaj w ciężkim stanie trafili do szpitala.
- 🎒 Nikt z ratowanych nie miał kompletu sprzętu: raków, czekana, kasku ani butów na twardej podeszwie.
- 🌙 Dni są coraz krótsze, a podłoże coraz bardziej wilgotne, dlatego TOPR apeluje o realną ocenę własnych możliwości.
Na dole złota jesień, na górze surowa zima
Słoneczna, wyżowa pogoda przyciąga w Tatry tłumy. Problem w tym, że obraz gór widziany z Zakopanego czy Palenicy Białczańskiej bywa mylący. Jak tłumaczy TOPR, złota jesień panująca w niższych partiach Tatr powyżej górnej granicy lasu zmienia się w surową zimę. Najtrudniej jest na stokach o wystawie północnej, gdzie słońce zagląda rzadko, a śnieg i lód potrafią utrzymywać się tygodniami.
„Pomimo wielokrotnych ostrzeżeń o trudnych warunkach wielu turystów wciąż wyrusza w góry zupełnie nieprzygotowanych” zauważają ratownicy. Do tego dochodzą coraz krótsze dni, wcześnie zapadający zmierzch i wilgotniejące podłoże, które nawet poniżej granicy śniegu robi się zdradliwie śliskie.
Seria dramatycznych akcji w dwa dni
Ostatnie dni były dla ratowników wyjątkowo pracowite. We wtorek śmigłowiec TOPR ewakuował turystów z Izraela, którzy utknęli w Żlebie Kulczyńskiego, a następnie turystę, który spadł ze szlaku na Świnicką Przełęcz. „W wyniku 80 metrowego upadku po śniegu i kamieniach doznał on ciężkiego urazu głowy. Pod koniec dnia ratownicy ewakuowali z Grzędy Rysów 5-osobową grupę turystów z Ukrainy, w tym 10-letnie dziecko” relacjonuje TOPR.
Dzień później, w środę, w Zawratowym Żlebie turysta poślizgnął się na śniegu i spadł około 200 metrów. Z poważnym urazem klatki piersiowej, w ciężkim stanie, został przetransportowany do szpitala. „Gdyby nie natychmiastowa ewakuacja poszkodowanych, konsekwencje tych zdarzeń mogłyby być tragiczne” podkreślają ratownicy. Co istotne, żadna z ratowanych osób nie miała przy sobie kompletu sprzętu niezbędnego w zimowych warunkach.
| Miejsce zdarzenia | Co się stało |
|---|---|
| Żleb Kulczyńskiego | turyści z Izraela utknęli w trudnym terenie, konieczna ewakuacja śmigłowcem |
| Szlak na Świnicką Przełęcz | turysta spadł 80 metrów po śniegu i kamieniach, ciężki uraz głowy |
| Grzęda Rysów | ewakuacja pięcioosobowej grupy z Ukrainy, w tym 10-letniego dziecka |
| Zawratowy Żleb | poślizgnięcie na śniegu i upadek z około 200 metrów, poważny uraz klatki piersiowej |
Zobacz również:
POLSKA · 01.10.2026Znany piłkarz wyprzedzał na pasach w centrum Warszawy. Patrol puścił go wolno, teraz sprawą zajmie się sądApel ratowników: oceńcie swoje realne możliwości
TOPR przypomina, że w ostatnich dniach ratownicy wielokrotnie pomagali turystom, którzy nie dostosowali swoich umiejętności do trudności wybranej trasy oraz panujących warunków. Osoby wybierające się powyżej granicy lasu powinny mieć ze sobą raki, czekan, kask i buty na twardej podeszwie, a przede wszystkim umieć z tego sprzętu korzystać. Samo posiadanie raków w plecaku nikogo jeszcze nie uratowało.
Ratownicy apelują też, by przed wyjściem sprawdzić prognozę pogody i komunikat turystyczny, zaplanować trasę z uwzględnieniem wcześnie zapadającego zmroku i nie wahać się zawrócić, gdy warunki okażą się trudniejsze niż zakładano. Jesienią w wysokich górach margines błędu jest minimalny, a pozornie łatwy szlak może w kilka minut zmienić się w lodową rynnę.
Najczęstsze pytania
Czy jesienią można bezpiecznie chodzić po Tatrach?
Tak, ale z głową. Szlaki w niższych partiach gór i w dolinach są jesienią piękne i zwykle bezpieczne. Problem zaczyna się powyżej górnej granicy lasu, gdzie zalega śnieg i lód. Tam bez zimowego sprzętu i umiejętności lepiej się nie wybierać.
Jaki sprzęt jest potrzebny w Tatrach o tej porze roku?
Na szlakach powyżej granicy lasu niezbędne są raki lub raczki, czekan, kask oraz buty z twardą podeszwą. Przydadzą się też ciepłe, nieprzemakalne ubranie, czołówka, naładowany telefon i power bank. Warto mieć zainstalowaną aplikację Ratunek, która ułatwia służbom lokalizację.
Jak wezwać pomoc w górach?
Najszybciej dzwoniąc pod numer ratunkowy w górach 601 100 300 lub 985, ewentualnie na ogólny numer alarmowy 112. Trzeba podać miejsce zdarzenia, liczbę poszkodowanych i ich stan. Jeśli to możliwe, warto pozostać w miejscu z zasięgiem i oszczędzać baterię telefonu.









