
Aktorka nie przepada za serialami kryminalnymi, horrorami, thrillerami i innymi mrocznymi gatunkami, bo jak podkreśla – makabryczne sceny wywołują u niej nieprzyjemne emocje, budzą niepokój i poczucie zagrożenia. Aleksandra Domańska wspomina, że w dzieciństwie zdarzało jej się obejrzeć w telewizji produkcje epatujące drastycznymi obrazami i to właśnie spowodowało traumę. Choć jest dorosła, to boi się wieczorem sama wracać do domu czy przejść przez las.
Aleksandrę Domańską można teraz oglądać w serialu „Młode gliny”, gdzie wciela się w patomorfolożkę. Jej zadaniem jest wstępna ocena przyczyny zgonu denata na podstawie oględzin zwłok na miejscu zbrodni czy wypadku. Aktorka nie ukrywa, że te sceny nie należały do łatwych, bo mimo że to tylko plan filmowy, to widok był odrażający. Podobne odczucia miała w prosektorium, gdzie jej bohaterka musiała przeprowadzać sekcje zwłok. Statyści ucharakteryzowani na trupy budzili w niej wstręt i odrazę. Dlatego też prywatnie stroni od oglądania produkcji obfitujących w brutalne i przerażające sceny.
– Nie oglądam żadnych seriali kryminalnych, filmów o seryjnych mordercach czy o zombiakach. Nie widzę sensu, żeby karmić się takimi treściami, gdzie są morderstwa, zabójstwa i inne. Dlatego też na przykład nie oglądam wiadomości. Jak już mam coś oglądać, to tylko radosne produkcje, podnoszące na duchu i dające nadzieję. To są treści, którymi się karmię – mówi agencji Newseria Aleksandra Domańska.
Aktorka podkreśla, że nie chce fundować sobie silnych emocji takich jak strach, wstręt czy szok, bo wpływają one na nią destrukcyjnie. Prowadzą chociażby do zaburzeń lękowych. I choć stara się sobie tłumaczyć, że to tylko film, a nie rzeczywistość, to jednak trudno jej pokonać fobie.
– Ja ogólnie jestem osobą lękliwą. Jeśli na przykład mam wrócić sama do domu, gdy jest ciemno, to się boję. Mam w sobie lęk, bo mam myśli: a co, jeśli ktoś mi tutaj wyskoczy zza rogu? Na przykład teraz mocno pracuję nad tym, żeby nie bać się chodzić po lesie, gdy jest ciemno. W zeszłe lato mieszkałam na wsi i chciałam pójść zobaczyć wschód księżyca, bo miał być spektakularny, różowy. Trzeba jednak było przejść w ciemności przez kawałek lasu i choć wiedziałam, że nikogo tam nie ma, to byłam w takim strachu, że to był jakiś absurd. Zostało mi to jeszcze z czasów dzieciństwa z oglądania tych durnych horrorów – mówi.
Źródło: Newseria









