
Dziennikarka wyjaśnia, że zdecydowała się na udział w programie „Królowa przetrwania” przede wszystkim po to, by dotrzeć ze swoimi treściami dziennikarskimi do szerokiego grona odbiorców. Jednocześnie zaznacza, że choć w tym formacie występuje ramię w ramię z celebrytkami i influencerkami, to nie chce być zaszufladkowana jako jedna z tych, które tylko promują się na ściankach czy reklamują w sieci kosmetyki. Chce budować medialny wizerunek oparty na swoich mocnych stronach, doświadczeniu zawodowym i dobrych manierach.
– Dla mnie przyjście do takiego formatu pokazuje innym, że kobiety są silne, zaradne, inteligentne, oczytane, a poza tym bardzo mi zależy, żeby moje materiały docierały do szerszego grona. Tworzę bardzo specyficzny content, to są geopolityczne rozmowy na tematy wojenne, o bezpieczeństwie, wojsku i chcę popularyzować tę wiedzę. Ten program daje mi większą platformę i szersze audytorium, żeby to robić – mówi agencji Newseria Karolina Pajączkowska.
I choć w programach typu reality show realizowanych w ekstremalnych warunkach nie da się ukryć swoich słabych stron, uniknąć kryzysów i nieporozumień, to zdaniem dziennikarki niezależnie od okoliczności i towarzystwa trzeba zachować klasę, panować nad emocjami i udowodnić, że jest się wartościową i pewną siebie kobietą. Pajączkowska zapewnia, że ona sama ma dużo do zaoferowania odbiorcom. Przede wszystkim zależy jej na tym, by dzielić się z nimi swoją wiedzą i doświadczeniem.
– Czasy się zmieniają, nie postrzegajmy dzisiaj internetu czy takich formatów jak „Królowa przetrwania” jako pudełek, w które zamyka się stereotypowo kobiety, bo niestety przez ostatnie lata tego typu programy robiły im bardzo dużą krzywdę. Pokazywały ich prymitywne wręcz instynkty, a ja wiem, że mogę pokazać coś zgoła innego. Dlatego skorzystałam z tej okazji i nie żałuję. Uważam, że to była przygoda mojego życia. I chciałabym powiedzieć też tym kobietom, które mają poważną pracę, stawiają na edukację i chcą się rozwijać, że macie swoją reprezentację w mainstreamie – mówi.
Karolina Pajączkowska przekonuje, że jest niezależna i potrafi być asertywna. Nie goni za uwagą, nie robi niczego wbrew sobie tylko po to, by przypodobać się innym, stawia wyraźne granice i działa w zgodzie z własnymi zasadami. Jest więc przeciwna wrzucaniu wszystkich znanych kobiet do jednego worka chociażby dlatego, że wzięły udział w jakimś programie czy prężnie działają w sieci. Takie niesprawiedliwe ocenianie na podstawie stereotypów prowadzi bowiem tylko do uprzedzeń, powierzchownych opinii i krzywdzących uogólnień.
– Mam czasami wrażenie, że sposób, w jaki postrzega się kobiety, jest zdominowany właśnie przez influencerki czy celebrytki, a przecież my jesteśmy wykształconymi, wspaniałymi i ambitnymi kobietami. Show-biznes jest narzędziem, którym możemy zwiększać i wypracowywać zasięgi, ale to, co my robimy, zależy od nas, czy chcemy być influencerkami, które testują miniaturkowe jedzenie, czy chcemy być kobietami, które walczą o bezpieczeństwo i patriotyzm. Influencing jest tylko narzędziem, a to jest w naszych rękach, my jesteśmy tym sprawcą – podkreśla.
Jak zauważa, odbiorcy szybko wyczuwają brak autentyczności, dlatego wszyscy, którzy działają w sieci, najpierw powinni się zastanowić, w jaki sposób chcą być postrzegani przez innych, a nie działać na oślep tylko po to, by zdobyć zasięgi.
Źródło: Newseria









